piątek, 15 czerwca 2018

Moje zgłoszenie na konkurs sweek #mikrodzień

– Ojcze, nie możesz! – Głos Galaspiaela w niemalże pustej sali tronowej brzmiał jeszcze donośniej niż zwykle. – Matko powiedz coś, nie może mnie wyrzucić, nie zrobiłem nic złego!
– Zabiłeś niewinną dziewczynę – odparł spokojnie król.
– To była tylko głupia niewolnica...
– Nie zasługiwała na śmierć! Takim władcą chcesz zostać? Mordującym dla zabawy?! Wystarczająco długo tolerowałem twoje wybryki, najwyższy czas, abyś dorósł i nauczył się ogłady! Pojedziesz z mistrzem Omarinem do Stowarzyszenia Skrybów, to już postanowione.
– Ale ja nie chcę nigdzie jechać – protestował – nauczę się ogłady tutaj. Mogę iść gdzieś z tym nauczycielem na dzień, góra dwa, ale nie cały rok! I dlaczego po wszystkim mam zostać w niższym kręgu? Umrę między tymi prostakami! Nie możecie mnie nigdzie wysłać!
– Skarbie, to dla twojego dobra. – Królowa starała się brzmieć jak najspokojniej, chociaż w głębi serca też była zdenerwowana. – Musisz nauczyć się życia poddanych, zanim zajmiesz się dworskimi obyczajami. Powinieneś wiedzieć, o czym myślą, czego się boją, czego pragną. Powinieneś umieć im pomóc, gdy będą cię o to prosić. Okaż ojcu posłuszeństwo.
***
– Kaleno, zaczynaj.
Głos najwyższego mistrza wyrwał księcia z zamyślenia. Wyprostował się i całą uwagę skupił na swojej uczennicy.
Serce drżało mu bardziej, niż kiedy zdawał własny egzamin. Patrzył na dziewczynę idącą powoli na środek hali i po raz pierwszy od dawna czuł się szczęśliwy. W duchu podziękował swoim zmarłym rodzicom.
Kochał ją, byłą niewolnicę, dzięki której powrócił do kwatery Stowarzyszenia Skrybów jako mistrz.