Posty

Skradziono bramę!

 Nieznani sprawcy wywieźli ją na złom i sprzedali. Najlepiej zachowany zabytek w promieniu dziesięciu kilometrów został wymieniony na równowartość sześciu flaszek. Albo miał zostać. Co do tego nikt nie był pewny. Gdyby konserwator czegokolwiek się domyślał, wszyscy mieliby niemałe kłopoty. Na szczęście, póki co, o niczym nie wiedział. I wydawało się, że jeszcze długo się nie dowie, o ile ktoś mu nie doniesie. Śnieżka bardzo obawiał się konserwatora i jakichkolwiek inspekcji. Podczas ostatniej zapowiedziano, że jego ukochane pałacowe lochy wysprząta się i zamknie na kłódkę, a on nie będzie z nich sobie urządzał schroniska dla bezdomnych. Flawiusz Śnieżyński nie był wcale bezdomny, choć mógł sprawiać takie wrażenie. Miał dom, ale w zrujnowanym pałacyku czuł się znacznie lepiej. Bez brata dziwaka, z którym był pokłócony od dzieciństwa. Bez jego nienormalnych gości i wiecznie dudniącego radia (które ten stary pryk specjalnie tak ustawiał, by nie dało się ściszyć). Walka o połowę odzi

WzK2r21 Władcy z Kagolanii - Rozdział 21

  Galaspiael wiedział zdołał zasiać ziarno wątpliwości w sercu Shao Tiena. Nie wysilał się już na nic więcej. Zadowolony z siebie, następnego dnia z zapałem przystąpił do budowania skrzyń, które zlecił mu mistrz Omarin. Kadin wydawał się zawiedziony tym, że nie pracują nad maszyną latającą, ale i tak mu towarzyszył. – Jakim cudem dajesz radę je składać tak szybko? – dziwił się. Galaspiael zareagował lekkim uśmiechem, słysząc podziw w jego głosie. – To tylko skrzynki – odparł – bardzo prosta konstrukcja. – Nie chodzi mi tylko o to. – Wskazał ręką na szkielet maszyny. – To wszystko jest niesamowite. Robisz to z taką łatwością, jakbyś miał szkicownik w głowie. – Gdy możesz się skupić, to łatwiej stworzyć w głowie obraz tego, co chcesz skonstruować – wyjaśnił spokojnie. –  Próbowałem szkicować, jednak nie udaje mi się osiągnąć takiej precyzji, co kiedyś. Ale to nic. Nie potrzebuję papieru. Nawet kiedy jeszcze miałem zdrowe ręce, czasami przechowywałem część prostszych projektów w u

Zakupy

Opowiadanie jest do poczytania w najnowszym numerze Gazety, która Musi Się Ukazać 

WoKc58p1 Warriors of Kagolania - chapter 58 part 1

 "Good morning!" Noko jumped up, seeing Mei entering the kitchen. "I got permission to come here because I was really hungry. Mr. Rikken let me get something." "Master Rikken," she corrected him, "you address your teachers in the same way, it's easy to remember. Eat, don't mind me." "We don't have it. We don't have kitchens at our quarters," he added,  "everyone has to get their own food. Most often they bring it from home." "I know," she replied, "In Yagn-Sho, during the training, every student has to work in the kitchen from time to time. I remember Zarkin used to hate it. When he learned to make the first poisons, he got an exemption from the kitchen shift." The boy swallowed loudly a bite of the apple. "I would prefer if the Righteous Conspiracy would work this way. You are alone, close to the outside world, you create a community of masters and students. It's better."

WoKc57 Warriors of Kagolania - chapter 57

 "How beautiful is this place!" Galaspiael whispered as they admired the landscape of the Forest of Silence. Kalena smiled at the delight in his voice. She was sure he would like it there after a long time locked up. She made special arrangements for them to come there. They admired the whole area. "It's a really strange place. When I was here, I lost my control over fire. This is probably some remnant of an ancient war. After all, this place looks very unnatural. Normal cliffs are not that smooth." Galaspiael didn't answer. He closed his eyes as he felt the wind on his face and took a deep breath. "Can we stop here for the night?" "I'd rather go a little lower. Someone may notice us here, and I cannot enchant fire here." "You can't do it at all," he reminded him. Kalena laughed. He hit the point. "Aren't you afraid of those guardsmen from the mine? What if they find us?" This convinced him and he ag

WzK2r20 Władcy z Kagolanii - rozdział 20

– Nie dam rady się tego nauczyć – jęknął Zarkin. – Możemy zrobić przerwę? – Skup się! – odparł Ashmi surowo. – To nie jest trudne, skoro twoja przyjaciółka się tego nauczyła. – Kalena uczyła się zaklinać ogień, a nie widzieć za jego pomocą. – Ja cię nie uczę widzieć ani zaklinać. Uczę cię wyczuwać rzeczy dookoła ciebie za pomocą energii. Można to w pewnym sensie nazwać widzeniem, jednak od technicznej strony wygląda to całkowicie inaczej. Ale chociaż jesteś wrażliwy na zmiany energii, bo wyczułeś ten miecz, to nie będziesz miał mocy takiej jak Kalena, czy Galaspiael. – Szkoda. – Zaklinanie się przydaje, ale tobie bardziej potrzeba zastąpić czymś oczy. Mei weszła do pokoju. Ashmi uśmiechnął się do niej uprzejmie, ale tylko spojrzała na niego nieufnie i usiadła obok Zarkina. – To bardzo szlachetne z twojej strony, że pomagasz Zarkinowi – oświadczyła – jednak zastanawia mnie, czego oczekujesz w zamian? Nie mamy pieniędzy. – Nie zależy mi na pieniądzach – odparł spokojnie.

"Jogurt" rozdział 8 - Przemytniczka

  Nie miałam pojęcia, jak odpowiedzieć na jego pytanie, więc milczałam. Wiedziałam, że Jogurt miał tendencję do drążenia niewygodnych tematów, więc przez kilka dni starałam się w ogóle nie poruszać tematu Wincenta i robiłam wszystko, by stworek zapomniał o naszej rozmowie. Owszem, żywiłam do niego pewne uczucia, ale to było niedorzeczne i nie pojmowałam, czemu to stworzenie nie potrafiło tego zrozumieć. Dla mnie samej, sytuacja między nami wydawała się jasna. Największym przekleństwem mojego życia było to, że kompletnie nie panowałam nad tym, gdzie lokuję swoje uczucia. Moje koleżanki zawsze twierdziły, że z nimi jest tak samo, ale kiedy docierało do nich, że obiekt westchnień jest totalnie poza zasięgiem lub po prostu niekompatybilny, to im przechodziło. A mi nie. Pogodziłam się z tym i naprawdę nie było źle. Człowiek oprócz serca ma także rozum i to jego używałam, by nie wyjść na totalną desperatkę, gdy okazało się, że po raz kolejny idiotycznie się zakochałam. W moim wieku już