czwartek, 13 września 2018

Poprawki update #2 - co z tym rozdziałem 5?

Cześć!
Piszę to, bo właściwie na nic innego nie mam humoru.

Jestem na rozdziale 5 i czuję, że utknęłam. Zupełnie jak wtedy, gdy pisałam przedostatni rozdział opka. Może to i dobrze, może dzięki temu będzie się to fajnie czytało. Tak przynajmniej jest z rozdziałem 59, bo pomimo że pisało się to topornie i myślałam, że i tak wyszedł mega słabo, jednak ze wszystkich comebackowych rozdziałów ten jeden zebrał najlepszy odzew. Ale nie zdziwiłabym się, gdyby teraz było inaczej.

Dlaczego właściwie korekta idzie mi tak powoli? Jeśli pamiętacie początki WzK, tak mniej więcej do rozdziału 14 (na starą numerację) pisałam opko zamiennie z JxL, swoim debiutanckim fanfikiem. Przez dość poważne zawirowania w moim życiu nie wyrobiłam się z grafikiem i uznałam, że najpierw lepiej będzie skupić się na zakończeniu jednego opka (JxL właśnie) i dopiero później ciągnąć WzK. Blog został zawieszony, a kiedy wróciłam do niego, pisałam już zupełnie inaczej.

Mój styl pisania zmienił się też z biegiem czasu pod wpływem pracy nad Wojowniczką. Dlatego rozdziały 1-5 zostały praktycznie albo całkowicie napisane od nowa, albo dodałam do nich dość obszerne fragmenty. Zaczynam już do opowiadania wprowadzać całkowicie nową postać czyli księcia Washara.

W rozdziale piątym także miał być wątek z Washarem, ale zwróciłam uwagę na to, że jest tam wspomniane wydarzenie, które ma miejsce kilka miesięcy później. Nie jest to nic złego, oprócz wątków bezpośrednio o nim, mam jeszcze wątek o jego bracie (Shao Tienie) i myślę, że tam właśnie go wstawię, a ten dziejący się kilka miesięcy później jakoś za parę rozdziałów.

I wszystko niby w porządku, ale wciąż rozdział 5 idzie mi topornie. Głównie przez Zarkina, bo tam go wprowadzam i muszę trochę zmienić jego kreację na początku. W oryginalnej wersji opka Zarkin na początku był taką delikatną kluską i grzecznym chłopczykiem, dopiero później jego charakter miał się zmienić.

Zrezygnowałam z tego, bo z biegiem czasu taka drastyczna zmiana osobowości wydawała mi się na dobrą sprawę sztuczna. Tu Zarkin boi się swojego mistrza (co też jest bez sensu, bo Rikken nie jest wcale żadnym sadystą ani tyranem), jakoś tam niby się podkochuje w Kalenie, nagle rozdział ze szpiegami i CYK, Zarkin to urodzony badass, lowkey jarający się mordowaniem ludzi. No jasne.

Do tego Zarkin później traci wzrok, czego też w sumie nie przewidziałam na początku. To wydarzenie w jego życiu, do tego powrót do Mei, przesądza o radykalnej zmianie osobowości tej postaci i ta zmiana jest o wiele bardziej naturalna.

Jednak, być może przez to, że jestem już przyzwyczajona do starego Zarkina, nieważne jakie zmiany wprowadzę do rozdziału 5, nie jestem zadowolona. O wiele bardziej podoba mi się jego charakter teraz (już wystarczy jedna ciepła klucha na początku opka).

I właściwie tyle. Niedawno miałam też urlop, przez co kompletnie wypadłam z rytmu pracy, co jest dziwne, bo tam potwornie się wynudziłam i tylko marzyłam o tym, by wrócić do pisania. No, a kiedy juz wróciłam, to utknęłam na tym cholernym rozdziale 5, którego nie mogę skończyć.